Ja wiem… Nie tego się spodziewasz od osoby, która od lat promuje wykorzystanie LinkedIna w biznesie B2B, szkoli z budowania marki eksperckiej i doradza firmom, jak działać mądrze w tym kanale. Ale dzisiaj napiszę coś, co wiele osób powinno już dawno usłyszeć: LinkedIn nie jest dla każdego. I nie zawsze warto zaczynać z nim przygodę tylko dlatego, że „wszyscy tam są”.
Ten materiał szczególnie dedykuję członkom zarządu, liderom, którzy zastanawiają się, czy faktycznie tylko ich na tym LinkedIn brakuje.
Nie chodzi mi o zniechęcanie do LinkedIn, ale o ułatwienie Ci podjęcia świadomej decyzji. Bo nie warto działać na LinkedInie „na siłę”, „bo agencja każe” albo „bo marketerzy cisną”.
LinkedIn to tylko narzędzie
Zacznijmy od tego: LinkedIn to jedno z narzędzi komunikacji biznesowej. I tak jak nie każda firma potrzebuje TikToka, tak nie każdy prezes, ekspert czy handlowiec musi być aktywny na LinkedInie. Czasem brak obecności w tym kanale jest lepszym pomysłem niż obecność pozbawiona strategii czy oddana w zarząd agencji lub automatom.
W rozmowach z liderami często słyszę: „Panie Łukaszu, wszyscy mówią, że muszę być obecny na LinkedIn. Ale nie mam czasu, nie czuję tego, a marketerzy i agencja naciskają.”
Wiesz co wtedy odpowiadam? LinkedIn nie potrzebuje kolejnej porcji wymuszonych postów robionych „na sztukę”. Jeżeli nie przemawia do Ciebie ten kanał, nie musisz go stosować.
Postawa „nie chcem, ale muszem” – najgorszy punkt startowy
Zmuszanie się do obecności na LinkedInie zwykle kończy się jednym z trzech scenariuszy:
- całkowitym oddaniem profilu agencji,
- wrzuceniem kilku przypadkowych postów i szybkim zniechęceniem,
- albo (coraz częściej) wejściem w nieetyczne praktyki, takie jak „spółdzielnie lajków” i podejrzane automaty
I wszystkie te opcje mają jedną cechę wspólną – brak kontroli i brak efektów biznesowych. Widzę to codziennie, analizując profile menedżerów, którzy zlecili swoją aktywność na zewnątrz i pozbyli się nad nią kontroli. Treści miałkie, brak reakcji, zero spójności z pozycjonowaniem firmy. Ale lajki są. Ego rośnie. Problem w tym, że ego to nie jest dobre KPI.
Brak celu = przepalanie zasobów
Często powtarzam moim klientom i kursantom: zanim opublikujesz pierwszy post, odpowiedz sobie na pytanie „co z tego?” Czy Twoja treść wniesie jakąś korzyść do życia jej odbiorców? Czy będzie przydatna?
Ale przydatność nie jest uniwersalna. Musimy naprawdę dobrze znać problemy, oczekiwania, postawy naszych odbiorców, żeby tworzyć przydatne, a nie tylko „imponujące” treści
LinkedIn może być użyteczny w wielu obszarach pracy liderów:
- rekrutacja i employer branding,
- komunikacja z inwestorami i mediami,
- budowanie pozycji eksperta w niszowej kategorii,
- edukacja rynku
- rozwijanie relacji z obecnymi klientami
Ale do każdego z tych celów potrzebna jest inna strategia, inny język, inna treść.
Jeśli nie wiesz, czego chcesz, to łatwo popłyniesz w kierunku „więcej lajków, więcej postów, więcej automatyzacji”. A to prosty przepis na wypalenie i… bycie ignorowanym przez wartościowych odbiorców.
Kiedy LinkedIn ma sens? Checklista
Jeżeli po raz kolejny ktoś pyta Cię, dlaczego nie publikujesz na LinkedIn, to może być dobry znak, pod warunkiem, że tym kimś jest Twój klient a nie agencja czy dział marketingu.
Oczywiście rolą działu marketingu jest szukanie nowych kanałów komunikacji i wsparcie w niej liderów, ale niekoniecznie oznacza to, że tym kanałem komunikacji ma być LinkedIn.
Jeżeli natomiast takie pytania padają coraz częściej od Twoich klientów lub partnerów biznesowych, może to oznaczać, ze cenią Twoją wiedzę i chętnie będą ją konsumować oraz promować na LinkedIn.
Nie jestem przeciwnikiem LinkedIna – wręcz przeciwnie. Ale jestem przeciwnikiem bezrefleksyjnego działania, które kończy się frustracją i wylaniem dziecka z kąpielą. Dlatego stworzyłem krótką listę kontrolną, która być może będzie dla Ciebie przydatna w podjęciu decyzji.
Czy masz jasno określony cel (np. budowanie marki osobistej, dotarcie do inwestorów, employer branding, edukacja rynku)?
- Czy masz przydatną dla odbiorców wiedzę, którą możesz się dzielić?
- Czy masz przemyślaną markę i wiesz z czym chcesz być kojarzony/kojarzona na rynku?
- Czy wiesz, czym Twoje podejście/produkt/usługa różni się od konkurencji?
- Czy masz czas (lub zasoby), by przygotować wartościowe treści?
- Czy chcesz, a nie tylko czujesz się zmuszony/zmuszona do obecności na LinkedInie?
- Czy jesteś gotów/gotowa poświęcić minimum uwagi na komentowanie, odpowiadanie, obserwowanie reakcji?
- Czy traktujesz LinkedIn jako kanał budowania relacji, a nie tylko miejsce wrzucania ogłoszeń?
- Czy masz kogoś, kto pomoże Ci z formatowaniem lub recyklingiem treści – ale pod Twoją kontrolą?
- Czy jesteś w stanie zatwierdzać przekaz i nie oddawać 100% odpowiedzialności agencji?
- Czy potrafisz briefować zewnętrznych partnerów na tyle dobrze, by zadbać o spójność Twojej komunikacji na LinkedIn?
- Czy wiesz, do kogo mówisz – i co jest dla tej grupy przydatne?
- Czy jesteś gotowy/gotowa zrezygnować z ekshibicjonizmu i postów „o niczym” na rzecz treści przydatnych?
- Czy obecnie masz wystarczająco czasu i energii, zaangażować się w obecność na LinkedIn w dłuższej perspektywie?
Jeżeli odpowiesz twierdząco na minimum 10 z 13 pytań, jest spora szansa, że obecność na LinkedIn będzie Ci służyć.
Podsumowanie: Nikt nie zrobi LinkedIn za Ciebie
LinkedIn to narzędzie. Nie magia. Nie substytut strategii. Jeśli nie jesteś gotowy, nie wiesz, po co to robisz, i nie chcesz w to zaangażować choćby minimum swojej uwagi – to naprawdę nic złego, że nie zaczniesz teraz.
Nawet jeżeli masz nieograniczone zasoby i możesz wynająć świetną agencję, jej praca pójdzie na marne jeżeli nie będziesz nadawać tonu Twojej obecności na LinkedIn.
Bo „byle jakość” w B2B to więcej niż strata czasu – to ryzyko wizerunkowe, które może kosztować Cię zaufanie klientów, partnerów, inwestorów.
Dlatego jeśli angażujesz się w działanie na LinkedIn– zrób to świadomie, z konkretnym planem i osobistym udziałem, nawet jeśli część zadań delegujesz.
Trzymam kciuki – i pamiętaj, LinkedIn nie jest obowiązkowy. Ale może być świetnym narzędziem – pod warunkiem, że wiesz, jak go używać. Przydatność i autentyczność o wiele lepiej działa niż perfekcyjne kreacje i bezbłędne automaty.
Ten artykuł napisałem na bazie 182 odcinka mojego podcastu Business Marketer.
Zachęcam Cię do wysłuchania:
A jeżeli wolisz czytać w mniejszych fragmentach, już niedługo pojawią się tu kolejne artykuły o skutecznym wykorzystaniu LinkedIn w biznesie.
Zapoznaj się z moją książką o social sellingu.